Nawet tysiąc lekarzy zmieni miejsce pracy? Wiceminister podał szacunki

Dodano:
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski Źródło: Senat RP
Zmiany dotyczące zatrudnienia mogą objąć nawet około tysiąca lekarzy w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów – oszacował w Senacie wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. Zastrzegł, że to wstępne kalkulacje. Resort nie oczekuje też szybkiego skrócenia kolejek do specjalistów.

Nawet około tysiąca lekarzy może w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów zmienić miejsce wykonywania pracy – wynika ze wstępnych szacunków przedstawionych dziś w Senacie przez wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego. Chodzi o możliwe przemieszczanie się personelu między placówkami i sektorami ochrony zdrowia w związku ze zmianami dotyczącymi zatrudnienia, wynagrodzeń i czasu pracy.

Wiceminister zaznaczył, że są to orientacyjne kalkulacje, a resort nie spodziewa się masowego odpływu lekarzy z publicznego systemu. Nie przedstawił jednak szczegółowych danych pozwalających określić, które placówki lub specjalizacje mogłyby najbardziej odczuć skutki nowych regulacji.

Podczas debaty senatorowie pytali również o przyszłość szpitali powiatowych, możliwość obsadzania dyżurów i realne korzyści dla pacjentów. Ministerstwo Zdrowia przyznało, że nie przewiduje natychmiastowego skrócenia kolejek do specjalistów. Pierwszym celem ma być zahamowanie ich wydłużania.

Nawet tysiąc lekarzy może zmienić miejsce pracy. Co wyliczył resort?

O możliwy odpływ personelu z publicznych placówek pytał senator Waldemar Kraska. Zwrócił uwagę, że proponowane ograniczenia dotyczące wynagrodzeń i czasu pracy mogą skłonić część lekarzy do przeniesienia aktywności zawodowej do sektora prywatnego. Chciał wiedzieć, czy Ministerstwo Zdrowia przeanalizowało taki scenariusz i jakie konsekwencje mógłby on mieć dla dostępności świadczeń.

Tomasz Maciejewski przyznał, że szczegółowe oszacowanie zmian kadrowych jest trudne. Wskazał, że wielu lekarzy już dziś pracuje zarówno w placówkach publicznych, jak i prywatnych, dlatego możliwości dalszego przemieszczania się personelu między tymi sektorami mogą być ograniczone.

– Wydaje mi się, że na bazie przyjętych założeń nie byłaby to większa grupa niż około do tysiąca lekarzy w pierwszym roku ustawy

– powiedział wiceminister.

Maciejewski zaznaczył, że nie spodziewa się istotnego odpływu lekarzy. Podkreślił jednak, że przedstawione wyliczenia mają charakter wstępny.

Maksymalnie 320 godzin pracy miesięcznie. Ministerstwo mówi o bezpieczeństwie

Jednym z istotnych założeń nowelizacji jest ograniczenie łącznego czasu pracy personelu medycznego udzielającego świadczeń finansowanych przez NFZ. Wiceminister Maciejewski wskazał, że przewidywany limit wynosi maksymalnie 320 godzin miesięcznie. Odpowiada to dwóm pełnym etatom, przy uwzględnieniu pracy u różnych świadczeniodawców objętych regulacją.

Resort przekonuje, że ograniczenie nadmiernego czasu pracy ma poprawić bezpieczeństwo pacjentów. Chodzi o zmniejszenie ryzyka przemęczenia personelu, które może wpływać na koncentrację i jakość wykonywanych czynności medycznych.

Maciejewski mówił również o potrzebie wyeliminowania przypadków wykazywania tej samej osoby jako udzielającej świadczeń w kilku placówkach jednocześnie.

– Eliminujemy również zjawisko bilokacji, na którym opiera się też niestety funkcjonowanie wielu podmiotów

– podkreślił.

Chodzi o sytuacje, w których pracownik medyczny jest zgłaszany do udzielania świadczeń w tym samym czasie w dwóch lub trzech miejscach, choć fizycznie może przebywać tylko w jednym z nich.

Wątpliwości senatorów nie dotyczyły jednak wyłącznie przeciwdziałania nadużyciom. Pytali również, czy nowe ograniczenia nie utrudnią funkcjonowania placówek, które już teraz mają problemy z zatrudnieniem odpowiedniej liczby specjalistów.

Szpitale powiatowe mogą stracić specjalistów. Senatorowie pytają o dyżury

Na sytuację szpitali powiatowych zwróciła uwagę senator Agnieszka Kołacz-Leszczyńska. Podkreśliła, że wiele takich placówek funkcjonuje dzięki lekarzom specjalistom zatrudnionym jednocześnie w kilku miejscach. Przywołała przykład szpitala w swoim powiecie, w którym przez kilka miesięcy nie udało się zapewnić odpowiedniej obsady jednego z oddziałów. Konieczne było czasowe zawieszenie jego działalności. Senator pytała, czy Ministerstwo Zdrowia dysponuje prognozami pokazującymi wpływ nowych zasad zatrudnienia na podobne placówki.

Tomasz Grodzki, przedstawiający sprawozdanie senackiej Komisji Zdrowia, przyznał, że problem był przedmiotem dyskusji, jednak nie sformułowano jednoznacznych wniosków dotyczących skutków ustawy dla szpitali powiatowych. Zwrócił uwagę na duże różnice między placówkami. Część z nich dobrze organizuje opiekę, podczas gdy inne mają poważne trudności finansowe i organizacyjne.

Grodzki ocenił również, że bardziej stabilne zatrudnienie personelu może sprzyjać ciągłości leczenia. Przyznał jednak, że w niektórych specjalizacjach możliwe jest przemieszczanie się lekarzy między placówkami.

– Można przypuszczać, że pewien eksodus w niektórych specjalnościach, nie we wszystkich, może się zdarzyć – stwierdził. Jednocześnie wyraził przekonanie, że nie powinno to w znaczącym stopniu wpłynąć na dostępność świadczeń w całym systemie.

Dla pojedynczego szpitala sytuacja może jednak wyglądać inaczej. Utrata nawet kilku specjalistów może utrudnić obsadzenie dyżurów, szczególnie w mniejszych placówkach, które mają ograniczone możliwości pozyskiwania nowych pracowników.

Kolejki do lekarzy nie skrócą się od razu. Wiceminister wskazuje pierwszy cel

O konkretne korzyści dla pacjentów pytał senator Wojciech Konieczny. Zwrócił uwagę, że w ocenie skutków regulacji zapisano poprawę jakości i dostępności świadczeń, ale nie przedstawiono szczegółowych wyliczeń pokazujących, jak duża ma być ta poprawa i kiedy pacjenci ją odczują.

Senator domagał się wskazania mierników, które pozwolą ocenić skuteczność nowych przepisów. Pytał między innymi o czas oczekiwania na wizyty u specjalistów, zabiegi operacyjne oraz wpływ regulacji na sytuację finansową szpitali.

Tomasz Maciejewski odpowiedział, że jednym z podstawowych wskaźników będzie właśnie czas oczekiwania na świadczenia – zarówno w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, jak i w leczeniu szpitalnym. Zaznaczył jednak, że Ministerstwo Zdrowia nie spodziewa się natychmiastowych rezultatów.

W pierwszym etapie wdrażania zmian resort zakłada przede wszystkim zatrzymanie wydłużania się kolejek. Dopiero później oczekuje ich stopniowego skracania.

Maciejewski podkreślił, że chodzi o szerszy pakiet rozwiązań, a nie wyłącznie jedną ustawę. Jako przykład działań mających poprawiać wykorzystanie dostępnych terminów wskazał centralną e-rejestrację. Według wiceministra w niektórych placówkach widać już pozytywne efekty w organizacji pierwszorazowych porad kardiologicznych. Zastrzegł jednak, że rezultaty nie są równomierne w całej Polsce.

Podczas debaty nie przedstawił konkretnej prognozy określającej, o ile dni lub tygodni skróci się średni czas oczekiwania na wizytę u specjalisty dzięki procedowanym zmianom.

Co z „lex Kacprzyk”? Senat rozpatruje poprawki

W trakcie debaty powróciła również kwestia przepisów określanych jako „lex Kacprzyk”. Regulacja uchwalona przez Sejm przewiduje możliwość nałożenia na lekarza lub lekarza dentystę wieloletniego, a przy ponownym umyślnym naruszeniu określonych przepisów nawet dożywotniego zakazu udzielania świadczeń finansowanych ze środków publicznych.

Podczas posiedzenia 3 listopada senacka Komisja Zdrowia poparła poprawkę przewidującą całkowite wykreślenie tego mechanizmu.

Tomasz Grodzki, przedstawiając sprawozdanie komisji, podkreślił, że senatorowie uznali dożywotni zakaz za sankcję zbyt daleko idącą. Zastrzeżenia budziło również przyznanie prezesowi NFZ uprawnienia do podejmowania tak poważnych decyzji administracyjnych.

W debacie plenarnej powrócił także temat odpowiedzialności za nieprawidłowości przy wystawianiu recept.

Grodzki poinformował o zgłoszeniu dodatkowej poprawki, która miałaby uwzględniać powtarzalność umyślnych naruszeń dotyczących refundacji i przewidywać łagodniejsze konsekwencje w przypadku pojedynczych nieprawidłowości.

Ostateczny kształt regulacji będzie zależał od dalszych rozstrzygnięć parlamentarnych.

Ministerstwo zapowiada poprawę. Senatorowie oczekują konkretnych danych

Wiceminister Tomasz Maciejewski przekonywał, że nowe przepisy mają przede wszystkim uporządkować zasady zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego, ograniczyć nadużycia oraz zwiększyć przejrzystość wydatkowania publicznych pieniędzy.

Zmiany mają także umożliwić lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów i stopniowo poprawiać dostępność świadczeń. Senatorowie pytali jednak o rzeczywiste skutki regulacji, zwłaszcza dla szpitali powiatowych, które już dziś mają trudności z zapewnieniem odpowiedniej obsady lekarskiej.

Podczas debaty pojawił się wstępny szacunek dotyczący możliwych zmian zatrudnienia – do około tysiąca lekarzy w pierwszym roku obowiązywania ustawy. Nie przedstawiono natomiast szczegółowej analizy wskazującej, które specjalizacje i regiony mogą być najbardziej narażone na niedobory personelu.

Ministerstwo nie podało również konkretnego terminu ani skali oczekiwanego skrócenia kolejek.

Resort zakłada, że nowe rozwiązania uporządkują system bez wywołania masowego odpływu lekarzy. Senatorowie zwracają jednak uwagę, że nawet ograniczone zmiany kadrowe mogą mieć poważne konsekwencje dla pojedynczych szpitali.

Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...